O jednej z muz…

Czasami miałem wrażenie, że poświęcony czas na oglądanie wybranych seriali, jak również filmu fabularnego, dokumentalnego, historycznego itp. , to strata czasu, cennego życia. Ale zarazem mam wrażenie, że one również wzbogacają mnie o wrażliwość, wiedzę, sens poszukiwania; w temacie wielu dziedzin i życia- jak również sensu życia, czyli w kierunku kolejnej dziedziny, naszej egzystencji…

Kocham to, kiedy z każdym kolejnym odcinkiem, coś mnie zaskakuje. A najbardziej jestem zaskoczony, kiedy pewne dialogi przywołują obrazy, które mógłbym przypisać do moich przeżyć lub mógłbym się w pewnym sensie  z nimi utożsamiać ,  są bliskie moim poglądom, w dodatku po wielu zastanowieniom , dogłębnym analizom…

I te złote myśli… żeby coś zapamiętać z poświęconego czasu…

To tak na marginesie, dla mnie, najlepszego sezonu Lost. Ostatniego, szóstego.

ILE MÓGŁBYM PRZEZ TEN CZAS PRZECZYTAĆ KSIĄŻEK… Ale staram się też i o słowo pisane i nie zaniedbywać innych muz…

Minimum słów

Wytrzymuję, ale po kilka razy dziennie mam wielką ochotę…

***************

No i wybrałem się na basen…

**************

Bilety na 3-Majówkę kupione, więc urodziny będą przy muzyce na żywo. W wąskim składzie, ale z najbliższymi mi osobami, czyli z dziećmi.

A w planie Opener w Trójmieście, Jarocin, może Red Hot Chili Peppers w Krakowie, Przystanek w Kostrzynie. Jeszcze chciałbym pojechać na Depeche Mode, a już na pewno na jesieni Nick Cave And The Bad Seeds…

Chyba troszkę przesadziłem z tymi planami…

Ciągła walka z niepaleniem, dzień trzynasty…

Masakra, ale dalej walczę. Mija trzynasty dzień bez dymka. Z pomocą Desmoxanu, ale czy to umniejsza moją walkę z tym nałogiem?

Czy jem więcej? To już nie nazywa się dziennym zwiększeniem posiłków , ale wręcz obżarstwem. Ale jak wspomnę ostatnią próbę rzucenia palenia sprzed kilku lat… Ciągły głód,  niespotykane przeze mnie łaknienie, a wręcz problem z przełknięciem śliny przez gardło…

Momenty, które przywołują sytuację, w którym sięgało się po papierosa. Odruch szukania i oddziaływanie organizmu, przypominające, że pod skórą, w środku naszego ciała, coś posiadamy, coś, i czegoś się domaga…

Straszne. Możliwość nieograniczonego palenia w pracy i w domu, bo którz zabroni komuż przeszkadzałoby? W szczególności powrót i nocna jazda samochodem po wizycie w miejscu zamieszkania dzieci, koncertów, meczów w darta, spraw urzędowych, spotkania z przyjaciółmi, uroczystości rodzinnych itp.

W ostatnią sobotę. Berlin. Sam dojazd do Berlina po długim dniu pracy. Szybki prysznic i przebranie. Prawie dwugodzinna jazda w delikatnym poddenerwowaniu, że jest się spóźnionym, a przyjaciel czeka… wszystkich kapel się nie zobaczy… Przerwy i ludzie wychodzą do ogródka na papieroska i piwo. A tu ani papieroska, ni alkoholu. Powrót…

Przelatujące myśli, że może papierosek z okazji… Może koncert, może imprezka… Tylko raz… Znam ten ból. Raz się przełamać i wszystko pójdzie się…

W porywie szczęśliwości

Szczęśliwy. Jestem szczęśliwy od dłuższego czasu, a tym bardziej od roku. Wspomniałem, że co siedem lat…

Mam wrażenie, że rozpisywałem się o sprawach sercowych, konfliktach małżeńskich. Obecnie nie może być tych problemów, bo małżeństwo zanikło i się skończyło, o czym również wspomniałem.

Mija sześć lat, od kiedy wyprowadziłem się i żyliśmy od tego momentu na stopie przyjacielskiej. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to się udało. Teraz doszedłem do wniosku, że w momencie naszego rozstania, wszystko pozostawiliśmy w takim momencie,  jakbyśmy zatrzymali oglądany film. Wszystko pozostawiliśmy bez komentarza.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie próbowałem poukładać sobie spraw sercowych. Angażowałem się, ale…  Musiałbym rozstania podzielić nie tylko na każde z osobna, a wręcz ciśnie się jedna kategoria, czyli wręcz strach przed nowym związkiem połączony z zachowaniem nic-nie zmieniania-z-mojej-strony. I co ciekawe, nie dotyczy to mojej osoby, ale płci przeciwnej, zwanej kobietą.

W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że kiedy słyszę z ust kobiety, że jej tak dobrze, a wręcz świetnie, bo… Tak , jakby oczekiwały na deklarację , iż podaruję im gwiazdkę z nieba, ale tylko na dzień dobry… Same księżniczki… :)))

A dlaczego w tym wszystkim szczęśliwy? Bo próbowałem, rezygnując z wielu dotychczasowych przyjemności, i angażując się. Moją słabością jest to, że szybko irytuje się i zdaje sobie z tego sprawę. I tak było w tych przypadkach, kiedy w ciężkich czasach , wiele czasu poświęconych na pracę słyszałem, że najpierw w planach kobiet na pierwszym miejscu było spotkania z psia-psiółkami. W takich sytuacjach… musiałem podziękować za dotychczasowy , wspólnie spędzony czas.

Więc zerwania związku nie wpłynęły na moje samopoczucie. Miniony rok był cudowny pod względem pójścia i wyjazdów na koncerty. Moje ładowanie akumulatorów, bo przy okazji spotkania z przyjaciółmi.

A najważniejsze, że w większości z moją córką, a Wrocław i 4 -dniową Majówke we Wrocławiu, w ramach 3-Majówki zaliczyłem też z synem i jego dziewczyną, którzy właśnie studiują w tym mieście.

Woodstock sześć razy z córką, a w tym roku skończy 18 lat…

W lipcu Iron Maiden w strefie Gold, a więc pod samą sceną…

Rok zakończyłem grudniowym koncertem Scorpions w Berlinie, również w strefie Gold…

W styczniu odpoczynek, ale już w najbliższą sobotę wyjazd do Berlina, już bardzo ostro, czyli Sepultura i Kreator…

A 1 maja, w dniu moich okrągłych urodzin, Wrocław z moimi dziećmi i moc trzydniowych niezapomnianych muzycznych wrażeń. Tego jestem pewny, bo przy tych wykonawcach, jak Coma, Renata Przemyk, 5′Nizza, Luxtorpeda, Acid Drinkers, Kult, Łąki Łan, Illusion, XXanaxx, Czesław Śpiewa, Lady Pank, Krzysztof Zalewski, Lacuna Coil i ciągle przybywających nowych wykonawców, niestety, nie można się nudzić.

W porywie szczęśliwości rzucam palenie. Ciężki drugi dzień, po masakrycznym pierwszym …

 

 

 

 

…już się nie wyprę

160117a

„Zaczyna się tam, gdzie się kończy- w nicości.

Nawiedza mnie koszmar poczęty w czeluści moich lęków.

Cienie postaci szepczące zza zasłony czasu. Samotna dusza, której nikt nie powstrzyma. Ruszyła w podróż prowadzona niewidzialną ręką.

Nie odkryje po drodze niczego prócz własnej przeszłości, aż dotrę do końca. Zmierzy się z prawdą, której już się nie wyprę.”

Archiwum  X – 5/7

Wreszcie…

Po podjęciu kroku, o zmianie miejsca stałego pobytu, zmianie pracy… Raczej  kroku-decyzji, o odwróceniu dotychczasowego życia do góry nogami…

To był koniec lutego 2014 roku, a więc blisko dwa lata temu. Miało być różowo, a było wielkie piekło. Przeszkoda rodziła drugą przeszkodę. Stagnacja i wegetacja. Dwa lata zabrane z życia.  Pozostało doświadczenie, którego chyba miałem i tak zbyt wiele.

Wiara, że nie może to wiecznie trwać, bo zawsze była nadzieja i sprzyjające wsparcie rodziny.  Plany i porażki z przyczyn od nas niezależnych. Również wiara we Wszechmogącego, wiara w Boga. To sprawa osobista. Daleki jestem od wspólnego przeżywania w zborze. Nie ze względu odchyleń niektórych księży,wąskiej grupy,  ale od przebywania i modleniu się wśród wielu fałszywych parafian, którzy idą do kościoła dla sąsiadów, a później na niego plują, szukając śmiesznych wykrętów… Nic nie wynosząc ze wspólnej modlitwy.

Nie poddałem się. Znosiłem wiele niedogodności. Próbowałem w sobie zbierać resztki energii. Jak paść to po walce.

I wreszcie, z odrobiną szczęścia, udało się znaleźć odpowiednie miejsce do handlu.  Konkurencja pisze listy, nie podpierając się prawem, a dzierżawcy-zarządzający czekają na dodatkowe pieniądze, zastraszając… Ale … mają pecha.

I mogę wreszcie powiedzieć- doczekałem się wreszcie…


  • RSS